Odkrywam mroczny świat Yorgosa Lanthimosa – pięć filmów, które dzielą widzów na obozy miłości i nienawiści

Cześć, jestem fanką kina, które nie daje spokoju po seansie, a filmy Yorgosa Lanthimosa właśnie takie są. Ten grecki reżyser, z jego charakterystycznym stylem pełnym absurdalnego humoru i dysfunkcyjnych relacji, budzi skrajne emocje. Jedni wychwalają go za oryginalność i świeże spojrzenie na ludzką naturę, inni uciekają przed ekranem, narzekając na dyskomfort i brak empatii w opowieściach. Co czyni Lanthimosa tak wyjątkowym w współczesnym kinie? Jego prace to mieszanka greckiego realizmu magicznego, czarnego humoru i psychologicznego napięcia, często inspirowana mitami czy społecznymi konwenansami. W tym artykule przejdę przez jego pięć najlepszych filmów – według mnie i wielu krytyków – i dodam ciekawostki, opinie oraz kontrargumenty, bo dyskusja o Lanthimosie to czysta przyjemność. Gotowa na podróż w jego pokręcony świat?

Styl Lanthimosa – dlaczego jedni kochają, a inni nienawidzą?

Zanim zanurzę się w konkretne tytuły, warto przyjrzeć się temu, co definiuje kino Yorgosa Lanthimosa. Urodzony w 1973 roku w Atenach, zaczynał od teledysków i reklam, a jego debiut fabularny w 2005 roku, Kinetta, już pokazywał fascynację absurdem codzienności. Ale prawdziwy przełom przyszedł z filmami, które mieszają satyrę z horrorem psychologicznym. Dialogi u niego brzmią jak z innego wymiaru – sztywne, powtarzalne, jakby postacie mówiły w formalnym języku, który podkreśla ich alienację. To nie przypadek; Lanthimos współpracuje często ze scenarzystą Efthymisem Filippou, tworząc światy, gdzie normy społeczne są wykrzywione do granic.

Jedni kochają to za genialną krytykę społeczeństwa – na przykład w Lobsterze satyryzuje presję na pary, pokazując, jak samotność staje się przestępstwem. Krytycy z The Guardian piszą, że jego filmy to “antyromantyczne arcydzieła”, które zmuszają do myślenia o toksycznych relacjach. Z drugiej strony, przeciwnicy, jak niektórzy recenzenci z Variety, zarzucają mu, że ten styl jest po prostu irytujący – dialogi brzmią nienaturalnie, a przemoc jest zbyt surowa, bez catharsis. “To kino dla snobów, które udaje głębię” – rzuca jeden z użytkowników IMDb w negatywnej recenzji Zabicia świętego jelenia. Ale ja uważam, że właśnie ta dysharmonia wyróżnia Lanthimosa; w erze blockbusterów jego filmy to oaza intelektualnego niepokoju. Ciekawostka: Lanthimos inspirował się Eurypidesem i greckimi tragediami, co widać w motywach klątw i zemsty. A teraz przejdźmy do moich top pięciu – w kolejności chronologicznej debiutu, bo każdy z nich buduje jego legendę.

Kieł (2009) – debiut, który wstrząsnął festiwalami

Zaczynam od Kła, bo to film, który postawił Lanthimosa na mapie światowego kina. Opowiada o rodzinie izolującej trójkę dzieci w domu, indoktrynując ich absurdalnymi zasadami – na przykład kot to śmiertelne zagrożenie, a “zła woda” to woda z kranu po zmroku. To studium kontroli i dewiacji, nagrodzone w Cannes i nominowane do Oscara za najlepszy film obcojęzyczny. Podoba mi się, jak Lanthimos buduje napięcie bez fajerwerków; kamera jest statyczna, a dźwięki – te miauczenia czy szelesty – wbijają w fotel.

Opinie są podzielone: fani chwalą za metaforę autorytaryzmu, porównując do 1984 Orwella. “Genialna satyra na patriarchat” – pisze jedna recenzentka z IndieWire, podkreślając, jak film demaskuje hipokryzję rodziców. Ale kontrargumenty? Wielu widzów, zwłaszcza na Rotten Tomatoes (gdzie ma 93% od krytyków, ale tylko 59% od publiczności), narzeka na “torturowanie widza bez celu”. “To nie kino, to eksperyment psychologiczny” – skarży się użytkownik, który wyszedł po pół godzinie. Ja widzę w tym siłę: Lanthimos nie podaje rozwiązań, zmusza do refleksji. Ciekawostka: aktorzy, w tym Christos Passalis, improwizowali pod okiem reżysera, co nadało autentyczności temu klaustrofobicznemu światu. Jeśli lubisz filmy, które zostają z tobą na tygodnie, to must-see.

Lobster (2015) – satyra na miłość w dystopijnym świecie

Przeskakując do Lobstera, drugiego w mojej piątce – to czarny humor w pełnej krasie. W niedalekiej przyszłości single muszą znaleźć partnera w hotelu, inaczej zamienią się w zwierzę. Bohater, grany przez Colina Farrella, wybiera… homara, bo ten żyje długo i ma niebieską krew. Film to absurdalna krytyka aplikacji randkowych i presji społecznej, z nagrodą w Cannes za scenariusz.

Kocham tę ironię; dialogi jak “Musisz być z kimś, bo inaczej jesteś anomalia” brzmią znajomo w naszym świecie Tindera. Krytycy z The New York Times nazywają to “arcydziełem satyry”, a Emma Stone (tu w cameo) później stała się muzą Lanthimosa. Przeciwstawne głosy? Niektórzy, jak recenzent z The Telegraph, twierdzą, że humor jest zbyt suchy: “Śmiejesz się raz, potem czujesz mdłości”. Na forach Reddit fani dyskutują, czy to misandria, bo kobiety wydają się tu manipulujące – ale Lanthimos w wywiadach dla Variety wyjaśnia, że to równa krytyka obu płci. Ciekawostka: Farrell nosił fałszywe brwi i protezę, by ukryć swój image gwiazdora, co pokazuje, jak reżyser demaskuje hollywoodzkie konwenanse. Lekki uśmiech na twarzy, ale pod spodem gorzka pigułka – idealne dla tych, co nienawidzą ckliwych romansów.

Zabicie świętego jelenia (2017) – mitologiczny horror w chirurgicznym kitlu

Zabicie świętego jelenia to dla mnie szczyt napięcia u Lanthimosa – inspirowany mitem o Ifigenii, gdzie chirurg (Colin Farrell znów!) musi poświęcić członka rodziny, by odpokutować za wypadek. Film miesza thriller z dramatem, a Nicole Kidman dodaje chłodu matriarchalni.

Opinie entuzjastyczne: Sight & Sound chwali za “grecką tragedię w nowoczesnym wydaniu”, z Barrym Keoghanem jako upiornym Martinem, który kradnie show. “To kino, które boli, ale boli pięknie” – piszę ja, bo ten moralny dylemat zostaje w głowie. Kontrargumenty? Na Metacritic (79/100 od krytyków) publiczność narzeka na “bezsensowną okrucieństwo” – “Dlaczego to tak mroczne bez happy endu?” pyta jeden widz. Inni zarzucają, że dialogi są zbyt sztywne, co psuje immersję. Lanthimos w rozmowie z IndieWire broni: “Chcę, by widz czuł dyskomfort, jak w życiu”. Ciekawostka: Tytuł odnosi się do świętego jelenia z mitu Artemidy, a zdjęcia w zimnym niebieskim tonie symbolizują chłód zemsty. Jeśli boisz się psychopatów w garniturach, ten film to twój koszmar – ale wart każdej minuty.

Faworyta (2018) – kostiumowa gra o władzę z humorem

Faworyta to Lanthimos w wersji lżejszej, choć nie mniej ostra – historia królowej Anny i dwóch dworzanek (Olivia Colman, Emma Stone, Rachel Weisz) walczących o wpływy w XVIII-wiecznej Anglii. Nominacje do 10 Oscarów, wygrana Colman – to jego największy hit komercyjny.

Podoba mi się ten miks slapsticku z dramatem; tańce, żaby i intrygi to czysta zabawa, ale pod spodem krytyka patriarchatu i samotności władzy. Rolling Stone nazywa to “najzabawniejszym filmem roku”, a ja zgadzam się – Colman jest genialna w swojej histerii. Przeciwne opinie? Niektórzy, jak krytyk z The Hollywood Reporter, mówią, że to “zbyt chaotyczne, dialogi psują immersję historyczną”. Na Twitterze fani queer chwalą relacje lesbijskie, ale konserwatyści narzekają na “promowanie niemoralności”. Lanthimos ripostuje w wywiadach: “Historia zawsze była brudna”. Ciekawostka: Film kręcono w zamkach Hatfield House, a Weisz i Stone trenowały taniec, by dodać odgrywanym postaciom autentyczności. To dowód, że Lanthimos umie bawić, nie tracąc pazura.

Biedne istoty (2023) – feministyczna bajka dla dorosłych

Na koniec Biedne istoty, najnowszy klejnot – Bella Baxter (Emma Stone) budzi się z mózgiem dziecka w ciele dorosłej kobiety i odkrywa świat w wiktoriańskiej steampunkowej estetyce. To feministyczna odyseja o wolności, z nagrodami w Wenecji i czterema Oscarami: za kostiumy, charakteryzację, scenografię oraz najlepszą rolę pierwszoplanową dla Emmy Stone.

Uwielbiam tę eksplozję kolorów i humoru; Stone w roli Belli to czysta energia, a Willem Dafoe jako szalony naukowiec dodaje groteski. Krytycy z The Atlantic piszą o “rewolucyjnej narracji o cielesności”, chwaląc adaptację powieści Alasdaira Graya. Kontrargumenty? Na Rotten Tomatoes (92% krytyków, ale mieszane oceny od publiki) niektórzy nazywają to “pretensjonalnym feminizmem” – “Zbyt dużo nagości, za mało głębi” skarży się widz. Inni zarzucają, że humor jest zbyt wulgarny dla takiej tematyki. Ja widzę w tym wyzwolenie; Lanthimos w Vogue mówi: “To o reclaimingu ciała”. Ciekawostka: Stone zaszła w ciążę podczas kręcenia, co dodało autentyczności scenom porodu – metafora życia. Ten film to apogeum jego stylu: absurdalny, ale inspirujący.

Podsumowując, Yorgos Lanthimos wyróżnia się odwagą w eksploracji ciemnych zakamarków psychiki, gdzie humor spotyka się z traumą. Jedni kochają za intelektualny kopniak, inni nienawidzą za brak pocieszenia – ale to właśnie czyni go unikalnym. Jeśli jeszcze nie widziałaś, zacznij od Kła i daj się wciągnąć. A ty, który jego film najbardziej cię poruszył?


Cykl: Opinie i Recenzje


Treści lub ich fragmenty stworzono przy wykorzystaniu i pomocy sztucznej inteligencji (AI) – niektóre informacje mogą być niepełne lub nieścisłe oraz zawierać błędy czy przekłamania.


AI Generated Image - Opinie i Recenzje

A vintage pulp novel-style cover, hand-painted in oil with distinct brush strokes. Do not include any text. Image of: of a dark, surreal scene in the style of Yorgos Lanthimos, featuring a dystopian hotel at night. The central focus is on a person transforming into a lobster, set against the backdrop of the hotel with its eerie, dimly lit windows. Nearby, a family is visible through a small window of a claustrophobic house, with children inside looking out. In the background, a surgeon in a lab coat stands beside an altar with a deer, adding to the bizarre atmosphere. The scene is dominated by cool blue and gray tones, creating a cold, unsettling mood. Greek mythological motifs subtly appear in the background, enhancing the theme of curses and vengeance. The composition is static with rigid, alienated figures, evoking discomfort and a sense of psychological horror mixed with magical realism. Use vivid colors with clear contours. The whole design should be in a retro style from the 1950s to the 1970s paperbacks.

AI Generated Image - Opinie i Recenzje

Podobne wpisy