Dlaczego „Faworyta” Yorgosa Lanthimosa to film, który warto obejrzeć – moja opinia o jego unikalnym stylu
Yorgos Lanthimos, ten grecki reżyser, który lubi mieszać absurd z historią, zawsze mnie intryguje. Jego filmy to nie są zwykłe opowieści – to bardziej zagadki, w których bohaterowie zachowują się tak, jakby świat był jednym wielkim żartem. A “Faworyta” z 2018 roku? To perła w jego koronie, kostiumowa komedia z pazurem, która zdobyła Oscara dla Olivii Colman. W tym artykule opowiem, dlaczego warto po nią sięgnąć, komu może przypaść do gustu, a czego tam nie uświadczysz. Zawsze lubiłam kino, które zmusza do myślenia, a Lanthimos robi to z humorem, choć czasem czarnym jak smoła.
Kim jest Yorgos Lanthimos i co czyni jego twórczość wyjątkową
Zacznijmy od podstaw, bo Lanthimos to nie jest reżyser na jedną nutę. Urodzony w 1973 roku w Atenach, zaczynał od reklam i wideoklipów, a potem wskoczył w świat dogmy greckiego kina niezależnego. Jego wczesne filmy, jak “Kły” z 2009 roku, to czysta surrealistyczna groteska – wyobraźcie sobie rodzinę odizolowaną od świata, gdzie dzieci wierzą, że koty jedzą ludzi. Brzmi dziwnie? Bo jest, ale to właśnie ten absurdalny humor przyciąga.
W swojej karierze Lanthimos ewoluował. Po greckich produkcjach przyszedł czas na anglojęzienne hity: “Lobster” z 2015 roku, gdzie single muszą znaleźć parę, bo inaczej zamieniają się w zwierzęta, czy “Święty Jeleń” z 2017, pełen psychologicznego napięcia. A potem “Faworyta”, jego pierwsza pełna kostiumówka, oparta na luźno historycznych faktach z dworu królowej Anny w XVIII-wiecznej Anglii. Reżyser współpracuje często z Efthymisem Filippou przy scenariuszach, co daje ten charakterystyczny, suchy dialog – zdania krótkie, celne, czasem tak absurdalne, że śmiejesz się nerwowo.
Co wyróżnia Lanthimosa? Jego kino to mieszanka black comedy i social satire. Bohaterowie są ekscentryczni, relacje toksyczne, a kamera – szerokoekranowa, statyczna – podkreśla dystans. Nie lubi happy endów; zamiast tego serwuje nam lustro, w którym widzimy własne dziwactwa. Ja zawsze czuję po jego filmach lekki niepokój, ale taki, który zostaje z tobą na dłużej. I ten humor – delikatny, ironiczny, jak uśmiech kota z Cheshire.
Mocne strony “Faworyty” – dlaczego ten film hipnotyzuje
“Faworyta” to historia rywalizacji dwóch kobiet o łaski królowej Anny: ambitnej lady Sarah (Rachel Weisz) i sprytnej Abigail (Emma Stone). Olivia Colman jako Anna to czysta magia – krucha, kapryśna, z królikami zamiast dzieci (tak, to nie żart, królowa miała ich ponad 20). Film trwa niespełna dwie godziny, ale czuje się jak podróż w labirynt intryg.
Dlaczego warto obejrzeć? Po pierwsze, aktorstwo na najwyższym poziomie. Colman zgarnęła Oscara i słusznie – jej Anna to mieszanka histerii i słabości, momentami tak zabawna, że aż boli brzuch. Weisz i Stone tworzą duet antypatek, których nienawidzisz i kochasz jednocześnie. Sceny tańca z fish-eye lensem? Genialne, dodają surrealizmu do epoki.
Po drugie, styl wizualny. Zdjęcia Sandy’ego Powella (trzykrotna zdobywczyni Oscara) to arcydzieło – blade kolory, symetryczne kadry, które przypominają obrazy Gainsborough, ale z twistem Lanthimosa. Muzyka? Minimalistyczna, z harfą i bębnami, budująca napięcie jak w thrillerze. A dialogi? Krótki, ostry, pełen dwuznaczności – “Czy to krew czy wino?” pada w kluczowym momencie, i śmiejesz się, choć sytuacja jest makabryczna.
Film zarobił ponad 95 milionów dolarów, dostał 10 nominacji do Oscarów i chwalony jest za odwagę w portretowaniu władzy jako farsy. Ja obejrzałam go dwa razy i za każdym razem wychwytywałam nowe detale – te króliki symbolizują stratę Anny, a intrygi to satyra na politykę. Warto, bo to kino, które bawi, ale i prowokuje: kim jesteśmy bez władzy?
Komu spodoba się kino Lanthimosa w “Faworycie” – idealna publiczność
Nie każdy polubi ten film, i to dobrze – kino Lanthimosa to nie popcornowa rozrywka. Jeśli lubisz Wes Anderson za symetrię i humor, ale chcesz czegoś mroczniejszego, to trafisz w dziesiątkę. Fani black comedy jak w “Birdman” czy “Jojo Rabbit” docenią ironię. Albo miłośnicy kostiumówek z twistem – zamiast nudnego romansu jak w “Dumie i uprzedzeniu”, dostajesz feministyczną walkę o przetrwanie.
Spodoba się tym, którzy cenią psychologię postaci. Tu nie ma czarno-białych bohaterów; Sarah jest manipulatorką, Abigail oportunistką, Anna – ofiarą i katem. Jeśli interesuje cię historia z perspektywy kobiet (choć Lanthimos zaprzecza, że to feministyczny manifest), to idealne. Ja, jako fanka silnych bohaterek, uwielbiam, jak one tu dominują – faceci to tło.
Młodsi widzowie, wychowani na Netfliksie, mogą pokochać za gwiazdy i szybkie tempo. Ale ostrzegam: jeśli szukasz lekkości jak w “Marii Antoninie” Sofii Coppoli, tu jest ostrzej. Opinie z Rotten Tomatoes (94% aprobaty) chwalą to jako “wspaniałą satyrę na władzę”. W Polsce film zdobył Złote Lwy na festiwalu w Gdyni, co pokazuje, że trafia do intelektualistów.

Czego nie znajdziecie w “Faworycie” – braki i kontrargumenty
Nie oszukujmy się, “Faworyta” nie jest dla wszystkich. Nie szukajcie tu historycznej dokładności – Lanthimos miesza fakty z fikcją, królowa Anna pije czekoladę (wymyślone), a tańce to czysta fantazja. Historycy narzekają, że to ahistoryczna zabawa, ale ja myślę: po co nuda, skoro można artystycznie?
Brakuje też głębszej empatii. Postacie są karykaturalne, co dla niektórych jest zbyt chłodne. Krytycy jak z The Guardian pisali, że film “znieczula” widza, zamiast budzić współczucie. Przeciwstawne opinie? Na IMDb niektórzy narzekają na “zbyt dużo nagości i wulgarności” – jest scena z kaczkami i seksem, ale to nie pornografia, tylko satyra. Ja widzę w tym odwagę, ale jeśli jesteś wrażliwy na przemoc emocjonalną, może być ciężko.
Nie ma tu też szybkiej akcji czy twistów jak w thrillerze – to powolne budowanie napięcia, co irytuje fanów Marvela. Lanthimos nie wyjaśnia wszystkiego; końcówka jest otwarta, co frustruje tych, co wolą zamknięte historie. W kontrze: to właśnie siła – zmusza do dyskusji. Ja po seansie gadałam z przyjaciółmi godzinami o motywacjach Abigail.
Ciekawostki z planu i opinie innych – co mówią fani i krytycy
Na planie było wesoło, choć nie zawsze. Olivia Colman schudła 20 kilo dla roli, a potem balowała z Weisz i Stone – one trzy to “trójca święta” filmu. Lanthimos kręcił chronologicznie, by aktorki weszły w role, i używał naturalnego światła dla autentyczności. Ciekawostka: te słynne rybie oka w kamerze? Inspiracja z wiejskich luster w Anglii XVIII wieku.
Opinie? Krytycy z Variety chwalą “Faworytę” jako szczyt formy Lanthimosa, ale niektórzy, jak w recenzji z New Yorkera, zarzucają, że satyra jest powierzchowna. Fani na Reddit piszą: “To jak ‘Gra o tron’ w wersji komediowej, ale bez smoków”. W Polsce, w “Polityce”, chwalono za “grecki absurd w angielskich perukach”. Ja zgadzam się – to film, który zostaje w głowie, prowokuje śmiech i refleksję.
Podsumowując, jeśli lubisz kino niebanalne, “Faworyta” to must-see. Lanthimos pokazuje, że historia może być zabawną, choć okrutną grą. Obejrzyjcie, a potem pogadajmy – co wy na to?
Cykl: Opinie i Recenzje
Treści lub ich fragmenty stworzono przy wykorzystaniu i pomocy sztucznej inteligencji (AI) – niektóre informacje mogą być niepełne lub nieścisłe oraz zawierać błędy czy przekłamania.

A vintage pulp novel-style cover, hand-painted in oil with distinct brush strokes. Do not include any text. Image of: of Queen Anne, styled as a fragile and capricious monarch in an 18th-century wig and gown, sitting on an ornate throne in a pale, symmetrical palace room. She is surrounded by a small group of white rabbits symbolizing loss. To her left, Lady Sarah stands in an elegant gown, appearing ambitious and manipulative, while to her right, Abigail is dressed in a simpler attire with a cunning smile. The scene features a fish-eye lens effect for a surreal twist, with natural, minimalistic lighting and a color palette of grays, beiges, and pale pinks, reminiscent of Gainsborough’s paintings with a black comedic edge. The focus is primarily on Queen Anne’s face and expression, with the other characters and setting supporting the central narrative without distraction. Use vivid colors with clear contours. The whole design should be in a retro style from the 1950s to the 1970s paperbacks.
